Na YouTube można znaleźć prawie wszystko. Wielu twórców koncentruje się na przedstawianiu treści z obszaru zainteresowania nauki. Są wśród nich osoby i instytucje opierające się na wiedzy akademickiej, nie brakuje jednak twórców czerpiących z głębokich jak ocean pokładów wiedzy alternatywnej.
Twórcy gawędzący godzinami o płaskości naszej planety lub pochodzeniu reptilian nikomu raczej nie zaszkodzą, a nawet dostarczą rozrywki (ewentualnie nakręcą wujka Bronka do prowadzenia autorskich wywodów na każdym rodzinnym spotkaniu). Znacznie mniej bezpieczne - jeśli ktoś w nie uwierzy - są pseudonaukowe teorie mówiące choćby o leczeniu nowotworów witaminami czy przewadze negatywnych skutków szczepień (niepożądane odczyny poszczepienne) nad pozytywnym wpływem jakim jest nabranie odporności na patogen. Te mogą wpływać na decyzje odbiorców na rezygnacje z proponowanych przez lekarzy terapii medycznych, czy rezygnacji z szczepienia dzieci, co może mieć opłakane skutki - w pierwszym przypadku dla pacjenta, w drugim również dla całej społeczności.
Filmy nt. teorii spiskowych były celem krytyki YouTube od dawna. Stąd serwis zdecydował się na zmiany, które mają dotknąć niespełna jednego procenta opublikowanych na YouTube materiałów. Oczywiście nie zostaną one usunięte (to byłaby cenzura myśli i poglądów), a po prostu będą rzadziej pojawiać się w rekomendacjach dla użytkowników. W dalszym ciągu materiały takie będzie można znaleźć wpisując konkretne frazy czy otrzymując powiadomienia jeśli będzie się miało zasubskrybowany dany kanał, natomiast znacznie zmniejszy się prawdopodobieństwo, że osoba szukająca informacji o raku piersi ujrzy materiał o zbawiennym działaniu witaminy C na wszystkie możliwe przypadłości człowieka.
"Uważamy, że ta zmiana przywróci równowagę pomiędzy pozostaniem platformą sprzyjającą wolności wypowiedzi, a zachowaniem odpowiedzialności za naszych użytkowników. Ta zmiana polega na kombinacji uczenia maszynowego i działania prawdziwych ludzi. Pracujemy z ewaluatorami i ekspertami z całych Stanów Zjednoczonych żeby pomóc stworzyć system w którym komputery będą odpowiedzialnie wybierały rekomendacje dla użytkowników" - oświadcza serwis.
Na razie system będzie rozwijany w Stanach Zjednoczonych. Z czasem będzie rozszerzany na więcej języków i obejmie kolejne kraje.
Źródło: CDRinfo.comWIADOMOŚCI
YouTube będzie proponował mniej materiałów o teoriach spiskowych
Opublikowano
YouTube poinformowało, że wśród rekomendowanych użytkownikom materiałów zmniejszy ilość wideo, w których jest mowa o teoriach spiskowych. Rzadziej proponowane będą np. filmy oferujące "cudowne" metody leczenia poważnych chorób.
Na YouTube można znaleźć prawie wszystko. Wielu twórców koncentruje się na przedstawianiu treści z obszaru zainteresowania nauki. Są wśród nich osoby i instytucje opierające się na wiedzy akademickiej, nie brakuje jednak twórców czerpiących z głębokich jak ocean pokładów wiedzy alternatywnej.
Twórcy gawędzący godzinami o płaskości naszej planety lub pochodzeniu reptilian nikomu raczej nie zaszkodzą, a nawet dostarczą rozrywki (ewentualnie nakręcą wujka Bronka do prowadzenia autorskich wywodów na każdym rodzinnym spotkaniu). Znacznie mniej bezpieczne - jeśli ktoś w nie uwierzy - są pseudonaukowe teorie mówiące choćby o leczeniu nowotworów witaminami czy przewadze negatywnych skutków szczepień (niepożądane odczyny poszczepienne) nad pozytywnym wpływem jakim jest nabranie odporności na patogen. Te mogą wpływać na decyzje odbiorców na rezygnacje z proponowanych przez lekarzy terapii medycznych, czy rezygnacji z szczepienia dzieci, co może mieć opłakane skutki - w pierwszym przypadku dla pacjenta, w drugim również dla całej społeczności.
Filmy nt. teorii spiskowych były celem krytyki YouTube od dawna. Stąd serwis zdecydował się na zmiany, które mają dotknąć niespełna jednego procenta opublikowanych na YouTube materiałów. Oczywiście nie zostaną one usunięte (to byłaby cenzura myśli i poglądów), a po prostu będą rzadziej pojawiać się w rekomendacjach dla użytkowników. W dalszym ciągu materiały takie będzie można znaleźć wpisując konkretne frazy czy otrzymując powiadomienia jeśli będzie się miało zasubskrybowany dany kanał, natomiast znacznie zmniejszy się prawdopodobieństwo, że osoba szukająca informacji o raku piersi ujrzy materiał o zbawiennym działaniu witaminy C na wszystkie możliwe przypadłości człowieka.
"Uważamy, że ta zmiana przywróci równowagę pomiędzy pozostaniem platformą sprzyjającą wolności wypowiedzi, a zachowaniem odpowiedzialności za naszych użytkowników. Ta zmiana polega na kombinacji uczenia maszynowego i działania prawdziwych ludzi. Pracujemy z ewaluatorami i ekspertami z całych Stanów Zjednoczonych żeby pomóc stworzyć system w którym komputery będą odpowiedzialnie wybierały rekomendacje dla użytkowników" - oświadcza serwis.
Na razie system będzie rozwijany w Stanach Zjednoczonych. Z czasem będzie rozszerzany na więcej języków i obejmie kolejne kraje.
Źródło: CDRinfo.com
Na YouTube można znaleźć prawie wszystko. Wielu twórców koncentruje się na przedstawianiu treści z obszaru zainteresowania nauki. Są wśród nich osoby i instytucje opierające się na wiedzy akademickiej, nie brakuje jednak twórców czerpiących z głębokich jak ocean pokładów wiedzy alternatywnej.
Twórcy gawędzący godzinami o płaskości naszej planety lub pochodzeniu reptilian nikomu raczej nie zaszkodzą, a nawet dostarczą rozrywki (ewentualnie nakręcą wujka Bronka do prowadzenia autorskich wywodów na każdym rodzinnym spotkaniu). Znacznie mniej bezpieczne - jeśli ktoś w nie uwierzy - są pseudonaukowe teorie mówiące choćby o leczeniu nowotworów witaminami czy przewadze negatywnych skutków szczepień (niepożądane odczyny poszczepienne) nad pozytywnym wpływem jakim jest nabranie odporności na patogen. Te mogą wpływać na decyzje odbiorców na rezygnacje z proponowanych przez lekarzy terapii medycznych, czy rezygnacji z szczepienia dzieci, co może mieć opłakane skutki - w pierwszym przypadku dla pacjenta, w drugim również dla całej społeczności.
Filmy nt. teorii spiskowych były celem krytyki YouTube od dawna. Stąd serwis zdecydował się na zmiany, które mają dotknąć niespełna jednego procenta opublikowanych na YouTube materiałów. Oczywiście nie zostaną one usunięte (to byłaby cenzura myśli i poglądów), a po prostu będą rzadziej pojawiać się w rekomendacjach dla użytkowników. W dalszym ciągu materiały takie będzie można znaleźć wpisując konkretne frazy czy otrzymując powiadomienia jeśli będzie się miało zasubskrybowany dany kanał, natomiast znacznie zmniejszy się prawdopodobieństwo, że osoba szukająca informacji o raku piersi ujrzy materiał o zbawiennym działaniu witaminy C na wszystkie możliwe przypadłości człowieka.
"Uważamy, że ta zmiana przywróci równowagę pomiędzy pozostaniem platformą sprzyjającą wolności wypowiedzi, a zachowaniem odpowiedzialności za naszych użytkowników. Ta zmiana polega na kombinacji uczenia maszynowego i działania prawdziwych ludzi. Pracujemy z ewaluatorami i ekspertami z całych Stanów Zjednoczonych żeby pomóc stworzyć system w którym komputery będą odpowiedzialnie wybierały rekomendacje dla użytkowników" - oświadcza serwis.
Na razie system będzie rozwijany w Stanach Zjednoczonych. Z czasem będzie rozszerzany na więcej języków i obejmie kolejne kraje.
Źródło: CDRinfo.com
Komentarze
Strona 1 z 1
Zaloguj się, aby dodać komentarz.