Niewielkie urządzenia nasobne pozwalają na zdalną lokalizacją podopiecznego, przeprowadzenie rozmowy z dzieckiem lub nawiązanie przez dziecko połączenia z rodzicem a nawet włączenie podsłuchu i podglądu otoczenia dziecka bez jego wiedzy. Istnieje także możliwość zdefiniowania bezpiecznych stref dla zabawy/powrotu ze szkoły i tym podobnych oraz zdefiniowanie zaufanych rozmówców, z którymi będzie nawiązywane połączenie alarmowe. Wszystko pięknie, więc gdzie leży problem zmuszający niemieckich ustawodawców do tak drastycznych decyzji?
Okazuje się, że w przeciwieństwie do większości produktów kierowanych dla osób dorosłych smartwatche dla dzieci są bardzo słabo lub wręcz wcale nie zabezpieczone przez ingerencją nieuprawnionych osób. Oznacza to, że praktycznie każdy, choćby pedofil lub porywacz, może zdalnie przejąc kontrolę nad zegarkiem, który zamiast zapewnić bezpieczeństwo dziecku ułatwi działanie przestępcy. To niesłychane zaniedbanie spowodowało tak drastyczne kroki ze strony Niemieckiej Federalnej Agencji ds. Sieci. Organizacja ta podjęła także działania przeciwko sprzedawcom oferującym przedmiotowe zegarki w sieci.
Źródło: BBC

Komentarze
Strona 1 z 1
Zaloguj się, aby dodać komentarz.